Nasze dokumenty

Przechodziłem sobie spokojnie przez przejście dla pieszych i jakoś tak nie wiem, czy to ja się zagapiłem, czy to światła się tak szybko zmieniły. Kiedy usłyszałem dźwięk klaksonu okazało się, że stoję na środku pasów dla pieszych, a światło jest czerwone. Nie wiem, czy to ja stanąłem na tym przejściu dla pieszych i po prostu nie przeszedłem na drugą stronę ulicy, czy jednak wyszedłem na pasy jak już było czerwone światło. Wokół mnie nagle znalazło się wiele samochodów widziałem je jednak z perspektywy jakiejś dolnej, bo tak w sumie od dołu je widziałem. Nagle zorientowałem się, że ja leżę na ziemi. Wokół mnie zaczął się zbierać tłum ludzi. Każdy pytał drugiego co tu się stało. Ktoś wreszcie krzyknął zadzwońcie po karetkę, może jest ranny, a może po prostu jest chory wychodzić na środek jezdni na czerwonym świetle? Kto to słyszał!? Takie komentarze biegały mi po głowie słyszałem to wszystko, ale nie wiedziałem kto to mówił. Widziałem tłum ludzi nad sobą, ale nie widziałem, żeby ktokolwiek z nich się odzywał. No cóż może to jednak jest tylko zły sen. Może ja tak naprawdę nie leżę tutaj na tej ulicy i nie toruję ruchu samochodom i pieszym. Może jednak okazać się, że wszystko, co tylko mi się tutaj wydawało to właśnie był sen i zaraz się zbudzę, jednak nie mogłem podnieść ręki, żeby przetrzeć oczy. Nie wiem dlaczego. Nagle nad moją głową pojawił się wielki napis: dokumenty niszczenie, niszczenie danych, niszczenie dokumentacji. Nie wiedziałem co to tak naprawdę jest. Widziałem tylko ten wielki napis: dokumenty niszczenie, niszczenie danych, niszczenie dokumentacji. Wyglądało to może jakby ktoś na przykład z samolotu wypuścił taką wielką reklamę, która spadała na mnie. Napis dokumenty niszczenie, niszczenie danych, niszczenie dokumentacji spadał na mnie. Był coraz bliżej i bliżej i bliżej. Aż się wystraszyłem, że coś jest z nim nie tak.