Domy drewniane i letniskowe
Mój tata był właścicielem dużego zakładu prowadzącego tartak, a jednocześnie wytwarzającego różne rzeczy z drewna. Ja zajmowałem się tam tylko sprzedażą. Większość czasu spędzałem siedząc przed komputerem, wysyłając towar, spotykając się z najróżniejszymi ludźmi. Firma ojca produkowała najlepsze gotowe domy drewniane w kraju. Nasze domy z drewna wysyłaliśmy także za granicę gdzie cieszyły się dużą popularnością. Najwięcej jednak naszych wyrobów trafiało w regiony turystyczne, gdzie domy letniskowe były głównie z drewna, bo to najtańszy materiał budulcowy. Nudziła mnie ta praca, ale nie śmiałem się sprzeciwić ojcu. Wiem, że chciał, żebym ja po jego śmierci przejął cały zakład. Taki rodzinny interes. Mnie wcale domy drewniane nie bawiły. Ojciec szalał na ich punkcie i wiem, że wśród pracowników miał przydomek Pinokio przez swoje zamiłowanie do drewna. Pewnego razu nasz zakład dostał duże zamówienie na domy letniskowe. Bogaty przedsiębiorca z Mazur zażyczył sobie by jego gospodarstwo agroturystyczne miało jeden styl i wszystkie domy z drewna. Mieliśmy mało czasu na wykonanie tylu domów ile było w zamówieniu. Żeby było szybciej postanowiliśmy wysyłać na Mazury po trzy domy drewniane, aby nasi ludzie mogli na bieżąco wszystko montować, przez co miało być szybciej. Wszystko szło gładko dopóki nie wydało się, że było o dwa domy z drewna za mało. Nie wiem w jaki sposób to się stało, ale była to moja wina. Źle zapisałem ilość w zamówieniu. Ojciec był wściekły. Powiedział, że przeze mnie już nikt z Mazur nie złoży zamówienia na domy letniskowe. Nie rozumiałem dlaczego ojciec wpadł w taki szał, bo przecież można było to wszystko załatwić w ugodowy sposób. Mogliśmy zaproponować temu przedsiębiorcy rabat, albo nawet jeden z domków dać za darmo, bo było nas na to stać. Poczułem się wtedy jeszcze bardziej zbędny w tej firmie niż kiedykolwiek wcześniej. Poprosiłem ojca żeby mnie zwolnił. Może trudno w to uwierzyć, ale odetchnąłem z ulgą, a moje kontakty z ojcem poprawiły się, bo nie sprowadzały się już teraz tylko do interesów.