Kody kreskowe i etykiety

Ostatnio dostałam nietypowe zadanie od mojej mamy. Poprosiła mnie, abym kupiła jej etykiety pętelkowe, bo nie może nigdzie takowych znaleźć. Szczerze mówiąc nie miałam pojęcia, co to są etykiety pętelkowe, do czego służą i jak wyglądają (drukują je drukarki etykiet). Mama w skrócie raczyła mi tylko wyjaśnić, że są to etykietki przeznaczone do oznaczania roślin. Faktem jest, że od dwóch lat prowadzi własna szklarnię, którą ojciec z dziadkiem jej wybudowali w ogrodzie, ale nadal nie rozumiałam, w jakim celu potrzebuje tych etykiet. Mama trochę się na mnie obraziła, ponieważ od półtora roku pracuje całymi dniami w tej swojej szklarni, a ja tam ani razu nie zajrzałam, więc nic dziwnego, że nic nie wiem i nie rozumiem. Po dłuższych wyjaśnieniach i wycieczce po szklarni już wiedziałam, po co jej etykietki. Mama przez ostatni rok zajmowała się hodowlą różnych (jak się okazało pięknych!) kwiatów doniczkowych, których było tam już chyba grubo ponad kilkaset i w związku z tym postanowiła je teraz sprzedać. Potrzebne są jej etykiety pętelkowe, aby mogła na nich napisać nazwę i cenę poszczególnych kwiatków i pozawieszać je na roślinach. Dumna z jej osiągnięć i pomysłu pognałam ochoczo do sklepów w poszukiwaniu tych etykiet. Jak się okazało kilka godzin później, dostanie etykiet pętelkowych było trudniejsze niż zakup mięsa lub czekolady za komuny. Zaczęłam jeździć po różnych zakładach, które oferowały różnego rodzaju etykiety (głównie można było dostać etykiety sklepowe i tym podobne), tabliczki znamionowe, etykiety samoprzylepne i inne, które są użyteczne w wielu sklepach. Niestety etykiet pętelkowych nigdzie nie mieli. Sprzedawcy dawali mi różne namiary na inne zakłady, gdzie prawdopodobnie mogę dostać tego rodzaju etykiety, lecz nie gwarantowali mi, że na pewno je tam znajdę. Tak, więc jeździłam dzielnie po mieście, później to już nawet po jego obrzeżach, gdzie było mnóstwo takich zakładów oferujących etykiety, tabliczki znamionowe i etykiety samoprzylepne. Dopiero po pięciu godzinach mojej tułaczki znalazłam firmę, która oprócz sklepowych etykiet (i towarów typu tabliczki znamionowe, czy etykiety samoprzylepne) posiadała również ogrodnicze. Kupiłam ich całe mnóstwo, chyba z pięćset i uradowana pojechałam do domu pomóc mamie oznaczać kwiatki. Obie miałyśmy przeczucie, że kwiatkowy interes dobrze rokuje i być może całkiem ładnie się w przyszłości rozkręci.