Zamki Gerda
Mam wyjątkowego pecha jeśli o drzwi wszelkiego rodzaju chodzi. To chyba u nas rodzinne. Wprawdzie nie dotyczyło to drzwi, ale moja mama na przykład ma pecha do zegarków. Nie ponosi zegarka dłużej niż pół roku, bo każdy, co do jednego (czy drogi czy tani) prędzej czy później się psuje. Nie wiemy jaka jest tego przyczyna, bo nie są to uszkodzenia mechaniczne, zegarki po prostu przestają chodzić, mimo że działa bateria. Tata z kolei psuje kolejno wszystkie rowery, brat samochody. Jak już wspomniałam, mój pech związany jest z drzwiami. Szczególnie na szwank narażone są przy mojej osobie zamki drzwiowe. Ostatnio natomiast złamała się klamka. Po prostu została mi w dłoni, a ułamała się tak niefortunnie, przy samych drzwiach, że w żaden sposób nie można było otworzyć drzwi z zewnątrz. Musiałam wzywać pomoc i oczywiście zapłacić za to mnóstwo pieniędzy. I naprawdę nie wiem jak do tego doszło. Otworzyłam drzwi kluczem, tym razem nie psując zamka i kiedy za nią złapałam, klamka już była popsuta. Przecież to niewiarygodne, ale tak właśnie było. I tak miałam szczęście, że tym razem nie ucierpiały zamki drzwiowe, bo najczęściej zdarza się, że psują się właśnie zamki. Tym razem tylko klamka, chociaż zdarza się, że wymienić trzeba w zasadzie całe drzwi. To chyba jakieś fatum. Nie znam innej osoby, której przydarzałoby się coś podobnego. Właściciel sklepu, w którym kupuję za każdym razem zamki drzwiowe zlitował się nade mną i dał mi już spory rabat. Mam nadzieję, że wyleczę się kiedyś z tej przypadłości, bo przecież przez te zamki mogę w końcu zbankrutować. Niestety, zamki w drzwiach w dzisiejszych czasach są niezbędne. Nawet jeśli jesteśmy w domu, to zamykamy się na klucz. No może nie w ciągu dnia, ale w nocy zawsze. Okolica, w której mieszkamy jest niby bezpieczna, ale ulegamy chyba już trochę paranoi szerzonej przez wszelkiego rodzaju media. Przeczytać w gazecie czy usłyszeć w telewizji przykład jakiegoś pochlebnego zachowania zdarza się naprawdę rzadko, nic więc dziwnego, że ludzie nie mają do siebie zaufania.