Pola namiotowe przy gościńcu
I w końcu przyszedł czas na poważną rozmowę z moją żoną. Oczywiście rozmawialiśmy o wyjeździe naszych synów nad morze. Ona cały czas optowała za tym, by miejscem ich noclegu został gościniec. Zarówno przed wyjazdem jak i po nim powtarzała mi, że gościniec byłby z pewnością najlepszym rozwiązaniem dla naszych młodych synów. Dla Ewy, czyli mojej żony, gościniec jest synonimem bezpieczeństwa. No więc chyba czegoś takiego nie przeskoczę. Przez ponad półgodziny słuchałem, jak złą decyzję podjęliśmy i od razu powinniśmy się zgodzić na jej pomysł. No cóż. Nie bardzo się z nią zgadzam pod tym względem. Za dowód wskazałem ocenę naszych dzieci. Zarówno synów wieku lat 13 jak i lat 15 zgodnie potwierdzili, że zielone szkoły to coś na najlepszego co mogło ich spotkać. I to mnie bardzo cieszy. Twierdzą oni od samego powrotu, że jesteśmy najlepszymi na świecie rodzicami, którzy pozwolili im jechać na zielone szkoły. To chyba coś oznacza, prawda? Przynajmniej tak mi się zdaje. Zielone szkoły to nasza najlepsza decyzja i nie mam zamiaru jej zmieniać za rok. Ba, mam nawet lepszy pomysł. Skoro teraz i tak nie mieszkali za dużo w budynku, to może wyślemy ich od samego początku na pola namiotowe. Są organizowane specjalne wyjazdy, gdzie przeszkoleni opiekunowie pilnują dzieci. A pola namiotowe to według mnie świetna możliwość poznania samego siebie. Oczywiście moja żona od razu się na to nie zgodziła. Nawet mi pogroziła, że nie ma zamiaru tego słuchać, więc lepiej żebym już się nie odzywał. No ale co mam zrobić, skoro uważam, że pola namiotowe to najlepsze miejsce na wakacje dla tak młodych osób. I chyba za rok będzie tak, że to nasi synowie sami zdecydują, gdzie ich wyślemy na wakacje. Prawdopodobnie znów wybiorą zieloną szkołę. Ale ja będę ich namawiał tylko na namioty. Z kolei moja żona zapewne spróbuje ich przekonać do gościńca. Zobaczymy.