Militaria
Praca dla rządu to było wyzwanie. W końcu mogłem się czymś pochwalić przed znajomymi, którzy dawno pobiegli ścieżką kariery. Ja na taką szansę musiałem czekać dłużej. Warto było i cieszę się, że się udało. Od pół roku jestem rzecznikiem w sprawach specjalnych rządowych. Napędu i adrenaliny dodaje mi fakt, że większość zadań, które wykonuje są ściśle tajne i nie wolno mi z nikim o tym rozmawiać. Co prawda moja żona ma przez to czasami pewne obawy, ale zapewniam ją, że między nami nie ma żadnej innej kobiety. Jednym z pierwszych poleceń, jakie do mnie należały, było nowe wyposażenie dla policji. Moja współpraca z komendantem Policji Głównej była mocno zawężona. Próbowaliśmy otrzymać jak najbardziej korzystne kontrakty na nowe radiowozy i mundury. Wyposażenie dla służb specjalnych było wyższym stopniem wtajemniczenia. Pilnowano mnie, bym pod żadnym pozorem nie przekazywał nikomu raportów o stanie broni, osób zatrudnionych oraz planowanych akcjach. Wtedy po raz pierwszy podałem rękę premierowi i gościłem w jego gabinecie. Przedstawiłem mu możliwe opcje współpracy zagranicznych firm, które chcą pomóc nam wyposażyć jednostki. Wkrótce później amerykański Camelbak wszedł w układ z pracownikami rządowymi. Minister Obrony Narodowej przekonał mnie, że korporacja ta sponsorowała wyposażenie dla policji i wyposażenie dla służb specjalnych we Francji, Meksyku oraz Hiszpanii. Sam wcześniej nie miałem zielonego pojęcia o istnieniu CamelBak, ale po prezentacjach, jakie musiałem porównywać, przyznałem mojemu przełożonemu rację. Marka rodem ze Stanów Zjednoczonych miała najlepiej rozwinięte funkcje plecaków terenowych, odpowiednich butów oraz lekkich i nieprzemakalnych kurtek. Jednocześnie cenowo byli najkorzystniejszym rozwiązaniem dla polskiego rządu. Gdy nowe wyposażenie dla policji i gotowe zamówienia na wyposażenie dla służb specjalnych miałem już za sobą, a przedstawiciele CamelBak pojawili się w Polsce, otrzymałem kolejne zadanie. W tajemnicy przed obywatelami musiałem przetransportować jednostki specjalne z naszego kraju na tereny Kazachstanu. Na przygotowanie akcji miałem zaledwie tydzień; zorganizować samoloty i przygotować pasy startowe na prywatnych lotniskach.