Program do zarządzania zasobami ludzkimi

Program dla spółdzielni mieszkaniowych to coś, na co moja babcia od dawna czekała. W końcu program dla wspólnot uznał, że należy założyć Klub Seniora i zorganizować czas wolny emerytom i starszym osobom na osiedlu. Większość z nich znała się co prawda już od dawna, ale mijali się tylko w windach lub na schodowej klatce. Teraz program dla spółdzielni mieszkaniowych umożliwił im lepsze poznanie się w osiedlowej świetlicy. Babcia była jedną z pierwszych osób, która zjawiła się w czwartkowe popołudnie na brydżu. Niejednokrotnie próbowała nauczyć mnie tej gry karcianej, ale wszystko na próżno. Mało rozumiałem zawiłe zasady i sposób podejścia wroga. Program dla spółdzielni mieszkaniowych co czwartek organizował spotkania brydżowe i teraz mama mojego taty mogła dać popis swoim umiejętnością. Z uśmiechem obserwowałem jak ubiera najlepsze swoje sukienki na wyjście na kilka partyjek. Nagle stała się jakby o wiele lat młodsza i odzyskała w oczach młodzieńczy blask. Często narzekała mi wcześniej, że czuje się samotna i nie ma z kim porozmawiać. Odwiedzałem ją najczęściej jak tylko się dało, ale i tak biedna była skazana na samotne wieczory przy radiu lub telewizji. Z tego powodu poparłem program dla wspólnot i samodzielnie prowadziłem babcię co czwartek do świetlicy. Na początku były same spotkania co tydzień przy kartach. Z czasem program dla spółdzielni mieszkaniowych stał się codziennością dla babci Jadwigi. Poznała tam nowych kompanów nie tylko do brydża, ale do dyskusji, wymiany wspomnień i spostrzeżeń. Czasami nawet czułem się już trochę niepotrzebny; tak bardzo była zafascynowana nowymi znajomymi, którzy też wzięli pod uwagę program dla spółdzielni mieszkaniowych. Nie chodziło tylko jednak o to. Gdyby Program Dla Wspólnot dał jej tylko zabawę, nie opowiadałaby ciągle o tym. Poznała tam podobno jakiegoś mężczyznę i teraz kontynuując założenia program dla spółdzielni mieszkaniowej poznają się bliżej w kawiarni na końcu ulicy. Ładne jaja! Moja babcia chodzi na randki!