Dziewczyny
Nie wiem czemu, ale nigdy ze zbyt dużą sympatią nie patrzyłem na dziewczyny, które mają paznokcie niemal dłuższe od palców, rzęsy niewiadomo jak długie i tym podobne. To się chyba nazywa wizaż. Albo jakoś tak. Ostatnio jechałem tramwajem i nie ukrywam, z zaciekawieniem, podsłuchiwałem rozmowę dwóch takich dziewczyn z tipsami i całą resztą. Nie da się ukryć, że były mocno zaaferowane rozmową. Słowo wizaż padało tam niejednokrotnie. Okazało się, że kończyły gimnazjum i zastanawiały się co robić dalej. Nie za bardzo chciały iść o liceum, ale na zawodówkę też nie miały ochoty. Za to marzyła im się szkoła wizażu. Swoją drogą nie wiedziałem, że coś takiego istnieje. Pewnie nie wiem o istnieniu wielu szkół. Trudno było mi zrozumieć ich zapał. Każdy lubi coś innego, i dobrze! One uwielbiają wizaż a ja komputery. Proste jak metr sznurka, jak to mawia moja mama. W ciągu dalszej drogi tramwajem dowiedziałem się jeszcze kilku rzeczy. Między innymi tego, że owa przywołana szkoła wizażu jest szkołą policealną, więc musiałyby ukończyć liceum. Ciekawe czy się na to zdecydują. Rozważały jeszcze inną drogę. Jakaś zawodówka, nie pamiętam co i spa. No dobrze, ale to jedno słowo nie za wiele mi powiedziało. Oczywiście niejednokrotnie obijało się o uszy, ale nie mogłem tego powiązać z żadną szkołą. Czyżby istniała szkoła spa? Wydawało się to dziwne. Może jednak gdzieś jest. Dziewczyny wysiadły, więc od nich niczego się nie dowiedziałem. Postanowiłem spytać moją dziewczynę. Ale i ona nie słyszała o szkole spa. Za to była zdziwiona moją niewiedzą co do pozostałej treści rozmów dziewczyn. Nawet zaczęła trochę kpić sobie ze mnie. Nie było to przyjemne. Zdecydowanie. Bo niby skąd mam wiedzieć, że jest szkoła wizażu? Nie jestem wszystkowiedzący. I nawet mnie to nie martwi. Zdecydowanie nie chciałbym wszystkiego wiedzieć. Starczy mi moja informatyka i moje hobby, czyli historia, żeglarstwo i kilka innych rzeczy.